III Bitwa o Płock – wywiad z Marcinem Lipińskim

Marcin Lipiński
Marcin Lipiński

22 i 23 czerwca na płockim niebie znów zaroi się od samolotów. Tym razem będą to jednak nieco mniejsze maszyny niż podczas Płockiego Pikniku Lotniczego. Nie znaczy to jednak, że emocje również będą mniejsze. Wręcz przeciwnie, III Bitwa o Płock zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Bitwa o Płock to zmagania zdalnie sterowanych modeli samolotów ESA (Electric Simlpe Aircombat). Modele są wiernym odwzorowaniem maszyn z okresu I i II wojny światowej. Samoloty wykonane są z pianki EPP i włókien węglowych. Tegoroczna edycja bitwy będzie wyjątkowa. Po raz pierwszy odbędą się bowiem Mistrzostwa Polski ESA.

Zasady walki są bardzo proste. Każdy samolot ma przyczepioną do ogona tasiemkę o długości 10 centymetrów. Zadaniem rywala jest obcięcie śmigłem lub skrzydłem jak najdłuższego kawałka.

O zdalnie sterowanych samolotach i organizacji zawodów postanowiliśmy porozmawiać z jednym z organizatorów, Marcinem Lipińskim.

Płock Nasze Miasto: Skąd wzięła się miłość do samolotów i lotnictwa?
Marcin Lipiński: Miłość do lotnictwa drzemie chyba w każdym, ale nie w każdym się budzi. A kiedy się budzi? Czasami wystarczy zobaczyć z bliska samolot, usłyszeć dźwięk silnika, czasem wystarczy książka lub film i człowiek wie, ze samoloty to jest to! Najczęściej fascynacji ulega się w dzieciństwie, bywa, że i później. Bez względu na to kiedy się ona pojawia zazwyczaj jest nieuleczalna…

Marcin Lipiński

Czy najpierw zajmował się Pan składaniem zwykłych modeli?
– Chodzi o modele plastikowe? Ten etap przechodzili chyba wszyscy. Składanie modeli to była dobra zabawa zwłaszcza, jak się to robiło z dziadkiem lub tatą. Miło to wspominam i jestem przekonany, że sporo mnie to nauczyło.

Kto jako pierwszy pokazał Panu zdalnie sterowane modele?
– Pierwszy kontakt z modelami zdalnie sterowanymi był na modelarni P. Krzywińskiego, ale wówczas była to tzw. ekstraklasa zarezerwowana raczej dla bardziej wtajemniczonych. Dzisiaj elektronika i materiały do budowy modeli są o wiele tańsze i bardziej dostępne. Modele RC może budować każdy i na wiele sposobów. Nie jest to ani szczególnie trudne, ani aż tak kosztowne jak np. 20 lat temu.

Czy jest to drogie hobby?
– To zależy. Prosty model-zabawka może kosztować 200 złotych, ale są i takie, które są warte kilkadziesiąt tysięcy.

Kiedy postanowił Pan, że zajmie się tym bardziej na serio? Skąd pomysł na organizację zawodów?
– Nigdy nie traktuję tego serio, to chyba zasada każdego modelarza. To raczej sposób na spędzanie wolnego czasu. A same zawody, przynajmniej aircombat, to bardziej rodzaj rodzinnego pikniku, możliwość spotkania innych zapaleńców, którzy podzielają tą pasję.

Marcin Lipiński

Czy trudno jest zorganizować takie zawody?
– Trudno jest za pierwszym razem, bo nigdy nie wiadomo do końca czego się spodziewać. Skąd wziąć fundusze, czy dopisze pogoda itd. Za którymś razem z kolei jest już łatwiej. Chętnych do pomocy przybywa, pewne ścieżki i procedury są już przetarte, wielu zawodników już wie, że do Płocka warto przyjechać więc i frekwencja rośnie z roku na rok.

Ilu jest w Polsce takich „zapaleńców”?
– Zapaleńców, którzy uprawiają ten konkretny rodzaj modelarstwa, czyli aircombat jest kilkudziesięciu i ta liczba ciągle rośnie!

Posiadacie jakieś Stowarzyszenie? Kontaktujecie się ze sobą?
– Jest ACES (Air Combat Elementary Support) – to coś w rodzaju nieformalnej grupy, w obrębie której rozgrywane są zawody, jest prowadzona skrupulatna klasyfikacja, dopracowywane są regulaminy. Są nawet rozgrywane mistrzostwa Europy, a piloci są zazwyczaj zgrupowani w lokalnych eskadrach. Poza tym każdy kraj ma swoich dwóch „National Coordinator (NC)”.Kontaktujemu się oczywiście przez internet – np. forum ACES POLSKA

Czy pasja do samolotów z czasów I i II wojny światowej, „wymusza” niejako zainteresowanie historią? Czy bez wiedzy historycznej również można czerpać pełnię frajdy?
– Historia jest bardzo ważna. Modele samolotów muszą ściśle nawiązywać do samolotów z epoki, zarówno kształtem jak i malowaniem. Te zasady ściśle precyzuje regulamin. Ktoś, kogo nie interesuje historia lotnictwa, siłą rzeczy musi posiadać pewne informacje odnośnie modelu, którego używa. Przy okazji zawsze jakieś ciekawe fakty historyczne się pojawiają.

Ile ma Pan samolotów w swojej kolekcji?
– Ilość modeli jest „płynna”. Aircombat to dosyć kolizyjna dyscyplina, więc weteranów zastępują z czasem świeże konstrukcje. Ważne, żeby zawsze mieć „na chodzie” przynajmniej jeden model do każdej z dwóch kategorii: WWI i WWII.

Jaka jest Pana ulubiona maszyna?
– Trudno powiedzieć, jest kilka. Gdyby zapytał Pan, jaką maszyną chciałbym latać jako pilot bojowy kilkadziesiąt lat temu, bez wahania wybrałbym angielskiego DH Mosquito! Latali na nim w czasie wojny również polscy piloci.

Marcin Lipiński

Czy w tej dyscyplinie są jakieś różne konkurencje?
– Aircomabt to dwie główne kategorie: modele spalinowe i modele z napędem elektrycznym, czyli ESA. I tak jak mówiłem wcześniej, każda z nich dzieli się na dwie podkategorie: modele z kresu I i II wojny światowej. Mistrzostwa Polski ESA właśnie odbędą się w Płocku. Każda kategoria jest inna i na swój sposób ciekawa – modele WWII latają szybciej – potrzebny jest spory refleks, modele WWI to wolne i majestatyczne dwupłaty, które oprócz walk między sobą mają możliwość zdobywania punktów podczas ataku na cele naziemne – styropianowe tyczki.

strona o płockich walkach ESA – http://esa.rcplock.pl

źródło : http://plock.naszemiasto.pl / DANIEL ŚWIERŻEWSKI / Link


Poprzedni post
Następny post