Flash not detected
Foto - Promo
Szlakiem Płockich Kotów - nie tylko samolotami człowiek żyje

W Płocku się urodziłem, dorastałem, kształciłem, tu narodziła się moja wielka pasja do lotnictwa, tu założyłem rodzinę, tu mieszkam po dziś dzień. Mogę się więc śmiało i dumnie tytułować rodowitym płocczaninem. Znam każdy kawałek Płocka, zarówno tej starszej jak i nowszej części. Kiedyś były inne czasy i już jako uczeń szkoły podstawowej kursowałem po wszystkich zakątkach miasta od Maszewa po Borowiczki, a najlepszym miejscem do włóczenia były wtedy dzikie tereny Parowy i piaski nad Wisłą. W szóstej lub siódmej klasie z kolegą obeszliśmy dookoła, wzdłuż muru, Zakłady MZRiP dzisiejszy Orlen – zajeło to nam prawie cały dzień (dla tych co nie wiedzą to tereny zakładów Orlen w tamtych czasach były niemalże równe z terenem całego miasta Płocka). To była radocha, po prostu lubiłem się włóczyć. Pamiętam też, że w tamtych czasach strach było przejść przez płocką Starówkę, która wtedy była zapuszczona, brudna a w większości kamienic mieszkali Cyganie.

Te parę zdań, które powyżej przytoczyłem są wstępem do mojej przygody fotograficzno-spacerowej, którą chciałem się z Wami podzielić.
Zacznę od tego, że nie jestem fotografem, nie czuję się fotografem, dużo pewniej czuje się trzymając w rękach kamerę. Był jednak kiedyś taki dzień, w którym zdecydowałem się choć raz przełamać i to bez względu na ocenę.
Bardzo lubiłem i lubię oglądać zdjęcia plenerowe płockich fotografów. Kiedyś z ciekawości założyłem sobie konto na ich forum bo dowiedziałem się, że tam można obejrzeć więcej takich zdjęć oraz poczytać dyskusje na temat ich tworzenia czy obróbki – polecam wszystkim (http://forum.pgfplock.pl/).

Na wspomnianym forum, przy jednym z takich tematów zrobiło się dość gorąco, bo dwóch czy trzech panów wytykało sobie prawie niewidoczne niedoskonałości w jakimś kąciku zdjęcia. Jak by nie patrzył, jeśli ktoś chce być profesjonalistą to liczy się każdy detal – zrozumiałe. W którymś momencie w ramach przerywnika w dyskusję wszedł kolejny fotograf i tu nie jestem w stanie dokładnie przytoczyć jego słów ale sens jego wypowiedzi był taki, że fotografia to nie tylko idealnie czyste piksele, ale nawet zdjęcie znacznie niedoskonałe technicznie może dawać mocny lub zamierzony przekaz i żeby nie zapominać, że fotografia to pasja ale też często zabawa.

Wtedy to właśnie narodziła się we mnie chęć zrobienia zdjęć a raczej sesji zdjęciowej na określony temat. Postanowiłem to jednak zrobić nietypowo, zdecydowałem, że użyję aparatu fotograficznego, uwaga ……..wbudowanego w mój telefon komórkowy, a co tam :). Jak już wspomniałem lubię się włóczyć i robię to do dziś dzień a telefon cały czas noszę ze sobą. Było to więc dla mnie bardzo wygodne rozwiązanie. Tak właśnie zaczęła się moja całoroczna przygoda fotograficzno-spacerowa.

Płock to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce i wiem, że wielu fotografów uwielbia go fotografować. Temat mojej sesji fotograficznej więc nie jest oryginalny bo też postanowiłem fotografować Płock, jednak wyjątkowy był dla mnie sposób w jaki to robiłem.
Lubimy spacerować całą rodziną i właśnie wczesną wiosną na spacerach zaczęły powstawać pierwsze zdjęcia do mojego albumu. Pewnego razu na jednym z takich wyjść mój syn Kubuś zobaczył na ścianie budynku namalowanego czarnego kota. Traf chciał, że na kolejnym spacerze znaleźliśmy kolejnego, tym razem zielono czarnego. Zaczęliśmy zastanawiać się czy takich kotów jest więcej. Po kilku spacerach znaleźliśmy już ich kilka i postanowiliśmy sfotografować ich jak najwięcej. Okazało się, że koty są w całym mieście a nawet po drugiej stronie Wisły. Są w przeróżnych miejscach, w podwórkach, na osiedlowych śmietnikach, na blokach lub ogrodzeniach a nawet na trawnikach – każdy w innym kolorze. Można powiedzieć, że koty stały się naszą rodzinną obsesją. Zajrzeliśmy chyba do każdego podwórka w centrum Płocka oraz obeszliśmy wzdłuż i wszerz każde płockie osiedle.



W ten właśnie sposób po trzydziestu latach znów mogłem, tym razem z rodziną, włóczyć się po wszystkich zakamarkach mojego ukochanego Płocka. Dla Kubusia była to niesamowita zabawa a dla mnie wiele miłych wspomnień. Dodatkowo, mając cały czas przy sobie „aparat” nie zapominałem o moim albumie. Pozdrawiam osobę, która te koty malowała, może to właśnie czyta, bardzo fajny i oryginalny pomysł. Dla nas wynikła z tego świetna zabawa choć przyznam, że nie znam ich przekazu o ile taki w ogóle jest.

Jeszcze parę słów o zdjęciach. Do wielu miejsc wracaliśmy nawet kilka razy i o różnych porach. Czasami czekaliśmy na błękitne niebo, czasami czekaliśmy jak zakwitną drzewa w pobliżu budynku, którego chciałem sfotografować a czasami wychodziliśmy tuż przed burzą na zachód słońca. Płocczanie zapewne wiedzą, że płockie zachody słońca nad Wisłą potrafią niesamowicie zachwycić. Jednym słowem spacerów było co niemiara.

Teraz mogę to śmiało nazwać wspaniałą przygodą ale przede wszystkim fantastyczną zabawą fotograficzną, i mam nadzieję, że własnie o czymś takim wspominał kolega na forum Płockiej Grupy Fotograficznej. Zachęcam wszystkich do takiej formy bawienia się fotografią nawet jeśli dysponujecie tylko aparatem... w telefonie.

Zapraszam do obejrzenia albumu zdjęć z naszych spacerów, który zatytułowaliśmy "Szlakiem Płockich Kotów". Dla zainteresowanych, wszystkie zdjęcia robione były telefonem Samsung Galaxy S3. Robiliśmy je całym rokiem więc jest ich bardzo dużo. Jeśli komuś nie chce się oglądać całości to można przejrzeć chociaż wybiórczo. Zdjęcia dostępne są pod tym linkiem : Link do galerii

Z lotniczym pozdrowieniem
Wojciech Stasiak

Ostatnio dodane filmy
YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL YouTube by AVIATV.PL
Goście on-line: 4